Skromny Bohater

Lipiec i sierpień, a więc miesiące wakacyjne, to czas wzmożonego ruchu drogowego. Polacy wyjeżdżają i wracają z wakacji – zwłaszcza w tym roku, ze względu na zagrożenie epidemiologiczne, większość z nas wybrała wakacje nad polskim morzem, jeziorami lub w górach. We wtorek, 21 lipca br., z udanych, rodzinnych wakacji wracał do domu st. ogn. Mariusz Honc. Jadąc drogą krajową nr 94, na wysokości miejscowości Błonie (powiat średzki) jego podróż została nagle przerwana – tuż przed nim doszło do kolizji z udziałem dwóch samochodów osobowych i ciężarówki. Samochód osobowy wyjeżdżał z drogi podporządkowanej i podczas tego manewru doszło do zderzenia z jadącym drogą główną drugim samochodem. W wyniku zderzenia, jeden z nich znalazł się częściowo pod ciężarówką.

Widząc zdarzenie, Mariusz od razu zatrzymał swój samochód, częściowo blokując ruch na drodze. Zatrzymali się również inni kierowcy. Kilka osób wysiadło by zobaczyć co się wydarzyło. Mariusz zostawił swoich najbliższych w samochodzie i szybko przystąpił do działania, tak jak to zwykle robi na służbie. Tym razem nie miał jednak specjalistycznego sprzętu ratowniczego, jedynie rękawiczki lateksowe i maseczkę, czyli podstawową ochronę, którą zawsze wozi w samochodzie. Nie było też kolegów ze zmiany. Z grupy obserwatorów szybko wskazał więc osoby, którym polecił zabezpieczenie i oznakowanie miejsca wypadku, a sam ruszył do zniszczonych samochodów, by ocenić stan osób znajdujących się w środku. Kobieta i mężczyzna, kierowcy samochodów byli w szoku. Mariusz postanowił pozostawić ich w pojazdach, bo choć nie mieli widocznych obrażeń, impet zderzenia mógł skutkować obrażeniami wewnętrznymi. Gdy opanował sytuację z kierowcami, na wszelki wypadek sam zadzwonił na numer alarmowy 998 by potwierdzić zdarzenie… i okazało się, że nikt tego przed nim nie zrobił (???).

Gdy na miejsce przybyli strażacy ze Środy Śląskiej, a chwilę po nich Zespół Ratownictwa Medycznego, sytuacja na miejscu wypadku była już opanowana. Ze względu na zagrożenie zapalenia się samochodów (widoczny dym wydobywający się spod maski), a jednocześnie brak potrzebnego sprzętu gaśniczego, Mariusz wyprowadził oboje kierowców w bezpieczne miejsce. Strażacy oraz Ratownicy medyczni przejęli poszkodowanych – na szczęście skończyło się „tylko” na złamaniach i potłuczeniach. Po udrożnieniu drogi, Mariusz wraz z rodziną ruszył w dalszą trasę i już bez „przygód” dotarł do domu.

I przypuszczalnie o tej historii byśmy nie usłyszeli, gdyby nie strażacy i kierownictwo Komendy Powiatowej PSP w Środzie Śląskiej, którzy uznali, iż należy poinformować o tym zdarzeniu Dolnośląskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP. Ten, z kolei postanowił wyróżnić st. ogn. Mariusza Honc za bohaterską postawę nagrodą pieniężną. Dziś, podczas symbolicznej zbiórki zmiany służbowej pełniącej służbę w oławskiej Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej, zastępca komendanta powiatowego PSP w Oławie bryg. Krzysztof Gielsa odczytał decyzję o przyznaniu nagrody oraz przekazał wyrazy uznania trochę zaskoczonemu tą sytuacją Mariuszowi.

Czyn st. ogn. Mariusza Honc zasługuje bez wątpienia na uznanie i wyróżnienie. Bardzo często o zdrowiu a nawet życiu osób uczestniczących w wypadkach decyduje zachowanie i pomoc świadków wypadku. I jak widać, nie trzeba mieć specjalistycznego sprzętu ratowniczego by wezwać pomoc i określić miejsce wypadku oraz zadbać o poszkodowanych kierowców. A to może uratować życie…